Jasna 7, Lublin.
Pałeczkami Sushi&Cocktail Bar
Do dzisiaj zaliczyliśmy trzy wizyty.
Miejsce jest małe, ale przyjemne (chociaż brakuje czasami trochę prywatności) chociaż klimat nie pasuje do serwowanego jedzenia. Jest trochę klaustrofobicznie. I jeśli ktoś decyduje się na wizytę, to warto wcześniej sprawdzić czy nie odbywa się koncert (jest głośno, trudno rozmawiać między sobą i nie można odpocząć).
Pani kelnerka jest bardzo miła, potrafi doradzić, zna kartę.
Pierwsza miała miejsce w styczniu tego roku.
Zamówiliśmy set 4&5. Trafiliśmy na promocję "drugi set 50% taniej" (promocja obowiązuje we wtorki i czwartki)
| Set no.5 |
Nie czekaliśmy przesadnie długo na zamówienie. Sushi było przepyszne. Ładnie wyglądało. Jak na dwie osoby, to nie daliśmy rady zjeść dwóch setów. Z bólem serca zostawiliśmy kilka kawałków.
Ceny nie są przesadnie wygórowane, ale oczywiście nie są też niskie (to zrozumiałe w przypadku sushi).
Ocena moja: 4,5/5
Ocena K: 4/5.
Drugim razem wybraliśmy się przed wakacjami. Zamówiliśmy zupy Ramen i Miso. Do tego doszła rolka z tatarem z łososia. Trochę przeliczyliśmy swoje możliwości, bo zupy były bardzo duże. W lokalu był wtedy koncert i pomimo siedzenia na ogródku, nie dało się spokojnie porozmawiać.
Trzecim razem byliśmy na początku października (świętowaliśmy dzień chłopaka).
Lokal był pełny dlatego dobrze, że wcześniej zarezerwowałam miejsca.
Zaczęliśmy od zupy Suimono (zupa rybna z algami i owocami morza) i sałatką z łososiem.
![]() |
| Cytryna jest do herbaty :) |
Sałatka była bardzo dobra, dużo łososia, warzywa świeże i chrupiące.
Za to zupa była fenomenalna. Była lekko słodka, miała dużo owoców w sobie. Duże zaskoczenie (na plus).
Po tym wjechał tatar z tuńczyka. Trochę długo na niego czekaliśmy, ale to zrozumiałe przy pełnym lokalu.
![]() |
| Od lewej: awokado, sos salsa, tuńczyk, chleb z masłem czosnkowym, wasabi, imbir. |
Niestety wygląda mizernie. Był dobry, ale nie zaskakujący. Spodziewaliśmy się czegoś więcej. Smaki były trochę pomieszane, bo z jednej strony mamy marynowany imbir i wasabi, a z drugiej salsę. Nie wiem czy mi to się podoba. Czegoś mi brakuje w tym daniu.
Na koniec wzięliśmy set no.3 z dodatkiem Nigiri.
Sushi jak zawsze na piątkę. Jakimś cudem podołaliśmy i zjedliśmy wszystko. I wtedy wkroczyła pani kelnerka i zaskoczyła nas informacją, że w ramach przeprosin za długi czas oczekiwania dołączają nam lody z zielonej herbaty na swój koszt. Z informacji udzielonej przez panią, lody robią sami. Niestety zdjęcia nie mamy, ale lody były bardzo dobre choć słodkie, ale równoważył to świeży granat. Czuć było zieloną herbatę.
Podsumowując, każda z wizyt była inna, ale jedzenie zawsze było dobre. Wracamy tam chętnie, często zamawiamy jedzenie do domu.
Ocena moja: 4,5/5 - pół punktu odejmuję za sytuację z odbywającym się koncertem.
Ocena K: 4/5 - punkt w dół za klaustrofobiczne odczucia będąc w lokalu oraz za koncert.



Komentarze
Prześlij komentarz